|
PRASA LOKALNA TO... "NASZ ALFABET - PRASA LOKALNA OD A DO Z" Kim jesteśmy? O czym piszemy? Dlaczego warto reklamować się właśnie u nas? Zachęcamy do przeczytania krótkiego, ale treściwego “Alfabetu PRASY LOKALNEJ”. - A – jak ALINA Kiszenia, najmłodszy dziennikarski nabytek PRASY. Jej działka tematyczna, to kultura. Pod swoją „opieką” ma gminy Rozdrażew i Zduny.
- B – jak BEZPŁATNY tygodnik. Od samego początku jesteśmy gazetą darmową, jedyną tego typu na krotoszyńskim rynku. Docieramy do tych Czytelników, do których płatne tygodniki nie mogą dotrzeć, dzięki temu mogą nas czytać wszyscy.
- C – jak CZACHOREK Mateusz, nasz agent reklamowy. W dziale reklamy, to rodzynek. Dla reklamodawców dostępny jest praktycznie 24 godziny na dobę.
- D – jak DOCIERMY wszędzie. PRASĘ LOKALNĄ można otrzymać w ponad 100 punktach w całym powiecie krotoszyńskim. Jesteśmy obecni zarówno w dużych sklepach, jak i tych mniejszych, w miastach i na wsiach.
- E – jak ETERIJA, a dokładnie Bartek Hnatów, nasz składacz. To on składa w całość dziennikarskie wypociny. Zerkając na gazetowe strony, to właśnie efekt jego pracy widoczny jest jako pierwszy. W tym wydaniu po raz pierwszy prezentujemy również nowy lajałt. Zmieniliśmy bowiem układanie tekstów na stronach.
- F – jak FIGLAK Rafał, redaktor naczelny. Oprócz nadzoru nad całością zagląda na obrady Rady Miejskiej w Krotoszynie. Opisuje także wydarzenia z Koźmina Wlkp. i Sulmierzyc.
- G – jak GAZETA Mieszkańców Powiatu, czyli PRASA LOKALNA. Dla rozwiania wszelkich wątpliwości właścicielami tytułu i wydawcami są: Monika Kalisz-Hnatów i Rafał Figlak.
- H – jak HNATÓW, a żeby uściślić Monika Kalisz-Hnatów. Ma na swoich barkach dział reklamy. Ale przede wszystkim patrzy na ręcę rajcom ze Starostwa Powiatowego. Współpracuje także ze służbami mundurowymi: policją i strażą pożarną.
- I – jak INTERNET, czyli www.prasalokalna.pl. Niedawno zmieniliśmy szatę graficzną naszej strony. Wymaga ona jeszcze dopracowania, ale już wkrótce ponownie tego samego dnia, co wydanie gazetowe, będzie można znaleźć w całości najnowsze wydanie naszej gazety oraz te archiwalne.
- J – jak JEDYNI. Tylko NAS nie kupisz, bo jesteśmy za darmo, tylko u nas dasz za darmo ogłoszenie, tylko u nas za obejrzenie reklamy Twojej firmy Czytelnik nie musi płacić. Pod tym względem jesteśmy jedyni w powiecie krotoszyńskim. I jesteśmy z tego dumni.
- K – jak KAMIŃSKI Andrzej, człowiek od korekty, ale nie tylko. To on relacjonuje wydarzenia z aren sportowych. Pisze także o problemach z gminy Kobylin.
- L – jak LUDZIE, to częsta nazwa jednej z naszych gazetowych stron. Piszemy o zwykłych mieszkańcach powiatu, poruszamy sprawy drażniące Czytelników, podejmujemy tematy interwencyjne. A poza tym, co tydzień artykuły sportowe, oświatowe, kulturalne, samorządowe...
- Ł – jak ŁAM w sumie mamy ich sześć na jednej stronie. A z kolei w każdym łamie mieści się sześć modułów. Dzięki takiemu podziałowi zdecydowanie łatwiej jest nam złożyć gazetę w całość.
- M – jak MONIKA Mikstacka, dziewczyna od reklamy. Jako ostatnia rozpoczęła pracę w tym dziale. Wciąż się uczy, ale w końcu w młodości siła.
- N – jak NAKŁAD – 10 500 szt. co tydzień - największy wśród tygodników w powiecie. Przyjmując, że średnio gospodarstwo domowe, to trzy osoby łatwo można obliczyć, że każde wydanie czyta ponad 30 000 ludzi (plus wydanie internetowe).
- O – jak OGŁOSZENIA. Tylko u nas można je zamieścić bezpłatnie przesyłając je e-mailem, telefonicznie lub przychodząc osobiscie do redakcji. Jest także wersja dla leniuchów, czyli wysłanie SMS-a, to jednak kosztuje 2,44 zł (brutto).
- P – jak PRASA - oczywiście przez duże P i tylko LOKALNA.
- R – jak REKLAMA. Co tu więcej pisać. Najlepsza i najbardziej skuteczna może być tylko w największym tygodniku w powiecie. W tygodniku o największej poczytności.
- S – jak SETNE wydanie. Czasem było ciężko, czasem lepiej. Ale do odważnych świat należy. Ważne, że się trzymamy i to dość mocno. A najlepszą motywacją do dalszej pracy są rzesze naszych Czytelników.
- T – jak TYGODNIK. Zaczynaliśmy jednak, jako dwutygodnik. Dokładnie 1 czerwca 2006 roku świat ujrzało pierwsze wydanie PRASY LOKALNEJ.
- U – jak USA. Do amerykańskiej polonii – jak się dowiedzieliśmy – miała trafić nasza gazeta z tekstem Andrzeja Kamińskiego o krotoszyńskim adwokacie Henryku Kotońskim, studentem biorącym czynny udział w poznańskim czerwcu 68.
- W – jak WSZYSTKIE STRONY POWIATU - to nasze hasło, czyli informacje z wszystkich gmin, z każdej dziedziny życia i to także takie, które nie wszystkim się podobają.
- Z – jak ZIELIŃSKI Radek, człowiek od robienia reklam. Młody, zdolny, jak nikt zna programy graficzne. To on tworzy od podstaw reklamy, które później można oglądać w gazecie.
|